Zajęłam się uważnym przeczytaniem kontraktu po po czym bez wahania go od razu przeczytałam. Jutro z ran zaczynamy pracę. Przez ten tydzień co byłyśmy w Polsce doszło nam piec nowych piosenek czyli mamy już 10. Jutro je będziemy ćwiczyć i nagrywać ;) Jak przez kolejny tydzień następnie będziemy nagrywac teledyski itd.
Wyszłam z z pokoju chłopaków już nie było z czego bardzo się cieszyłam. Wyszłam przed budynek a dziewczyny za mną.
- No to jakie plany na dzisiaj -zapytałam zaciekawiona
- Hmm... zobaczymy później na razie to chcę wrócić do hotelu - odparła Paulina
- No okej - powiedziałyśmy chórem
Dzień mijał szybko... Dziewczyny powiedziały że mają niespodziankę i wychodzimy wieczorem na imprezę. A ja jak zwykle problem w co się ubrać. Na dzisiejszy wieczór wybrałam białą bluzkę na ramiączko całą w cekiny, szare rurki i białe converse. Włosy pościłam luźno i nałożyłam lekki makijaż. O 19 już byłam gotowa. Zapukałam do pokojów dziewczyn i ruszyłyśmy na pierwszą naszą imprezę w Londynie.Gdy ochroniarz zobaczył że jesteśmy rozchwytywane paparazzi wpuścił nas bez kolejki. Justyna prowadziła nas do pewnego stolika, oczywiście przy nim siedziało całe One Direction, ale tego wieczoru mi nie zepsują, nie będę z nimi gadać tylko świetnie się bawić na parkiecie. Zamówiliśmy po dwa drinki, które po chwili zniknęły. Opróżnialiśmy kolejne kieliszki. W końcu alkohol zaczął robić swoje. Wyszłam na parkiet i zaczęłam tańczyć z przypadkowymi facetami. Zamawiałam kolejne drinki i bawiłam się w najlepsze dziewczyn tańczyły z tym całym One Direction, a ja się świetnie bawiłam bez nich. W końcu jak to już niektórym zaczęło odbijać czyli mi i kilki innym dziewczynom, których nie znałam. Zostałyśmy wciągnięte na stół barmana i zaczęłyśmy tańczyć xD
Oczami Natalii
Co ona wyprawiała... Jak widać za dużo wypiła.
- Meggie złaź wracamy
- Ja nigdzie nie idę świetnie się bawię - Odeszłam od niej i poszłam do chłopaków
- Ej ludzie pomóżcie mi ją stamtąd zdjąć - pokazałam palcem
- Boże co ona wyprawia - spojrzała z niedowierzeniem Ewelina
- No przecież to cała ona - powiedziała Paulina
- Dobra chodźcie trzeba ją odstawić do hotelu - prosiłam. Zayan i Harry wstali i powędrowali w kierunki Meggie
- Dobra pora się zwijać - zaczął Zayan
- No chyba wy ja nie\gdzie się nie wybieram - zaprzeczyła
- Schodź bo cie weźmiemy siłą - kontynuował Harry
- Yyy... no ciekawe - zaśmiała się
Harry i Zayan złapali Meggie za ręce i ściągnęli ze stołu. Ledwo co mogła ustać na nogach... Dawno nie widziałam jej w takim stanie ...
- Dzięki chłopaki
- Spoko - uśmiechnęli się
Przechwyciłam od nich Meggie i poszłyśmy w stronę wyjścia. Złapałam taksówkę i pojechałyśmy do hotelu. Zaprowadziłam moja przyjaciółkę do pokoju i położyłam na łóżku od razu zasnęła.Najgorsze jeszcze przed nią. Jutro będzie miała mega kaca a my zaczynamy robotę od zaraz. Zgasiłam światło i wyszłam z pokoju zamykając za sobą drzwi. Poszłam do siebie i napisałam wszystkim, że nie wracam już na imprezę, byłam wykończona i po tym co się stało nie miałam siły już na nic.
Oczami Meggie
Obudziłam się dość wcześnie, nie pamiętałam nic co działo się ostatniego dnia ale to norma. Głowa trochę bolała ale dało się przeżyć. była godz 9.30 o 10.30 do studia, wiec mam trochę czasu aby się przygotować. Łyknęłam środki na ból głowy i poszłam ogarnąć się do łazienki ubrałam się i powędrowałam na śniadanie. Dziewczyny na mnie czekały, ale najbardziej mnie zdziwił widok chłopaków. Co oni tu robią przecież nie mieszkają w tym samym hotelu co my... Dobra mniejsza o to...
- Dzień dobry... Jak tam mija dzień... - spytałam z grymasem na twarzy
- A jakoś leci - odpowiedziała Paulina - Dobrze się czujesz po wczorajszym?
- Hmm... nawet lepiej niż dobrze... - uśmiechnęłam się sztucznie i zaczęłam jeść swoje śniadanie, zapadła cisza wszyscy skupili się na swoim śniadaniu - Dobra to wiecie co ja wam nie będę przeszkadzać, sobie tutaj siedźcie... Spotkamy się na miejscu Nara... - odeszłam od stolika nie miałam zamiaru się na nich patrzeć... Wyszłam z budynku założyłam słuchawki, włączyłam muzykę i powędrowałam do pobliskiego parku....
Oczami Pauli
Gdy Meg już odeszła od razu zaczęły się dyskusje na jej temat... Najgorsze było to, że chłopaki nie wiedzieli o co tak naprawdę jej chodzi i było im trudno pojąć jej zachowanie w stosunku do nich...
- Wiecie co to zorganizujmy jakiś wspólny wypad dzisiaj wieczorem... Poznamy się lepiej i w ogóle - zaproponował Harry
- Hmm... świetny pomysł! - wyskoczyła Ewel
- Wiecie coś mi się nie wydaje? - powiedziałam smucąc się
- Dlaczego? - zapytał Liam
- A co z Meggie?
- Pójdzie z nami proste nie... - krzykną Niall
- Ale ona... jej raczej nie spodoba się ten pomysł
- Dobra! Możecie nam w końcu wytłumaczyć o co jej chodzi! Przecież nie jesteśmy ślepi i widzimy że cos wiecie i że jest coś nie tak! - zaczął Zayn
- Hmm... to nie jest najlepszy pomysł - zamyśliłam się
- Ale czemu wy nie chcecie nam powiedzieć o co chodzi?! - zaczął bulwersować sie blondynek
- Bo to jest zbyt delikatna sprawa! - krzyknęłam wstając od stolika
- Teraz ty będziesz nam tu strzelać fochy... - Lou spojrzał się na mnie z pogarda
- Jeśli będzie trzeba to owszem! Zobaczymy się na próbie! Nara! - odeszłam...
Trochę zaczęli mnie wkurzać no czemu oni nie mogą tego pojąć... Przecież niedawno się poznaliśmy i nie możemy od razu sobie tak zaufać i wszystkiego mówić... Postanowiłam że poszukam Meggie została z tym wszystkim sama nikt jej nie wspierał, a ja ją dobrze rozumiałam ile to dla niej znaczyło i wszystkie marzenia w ciągu jednej sekundy jej prysnęły. Też dobiła by mnie taka sytuacja... Marzenia prysnęły a nagle gdy robisz się trochę sławnym wszystko zaczyna grać... Dla niej to było zbyt dużo... Wyszłam z hotelu i wędrowałam przed siebie nie wiedziałam gdzie mogła pójść... Za 20 min zaczynała się próba a jej nigdzie nie było, telefonu też nie odbierała... Powędrowałam do parku...Na ławce zauważyłam siedzącą Meggie... Podbiegłam do niej i przytuliłam, była cała zapłakana
- Mała nie płacz... Będzie dobrze... Nie przejmuj się nimi
- Ale ty nie rozumiesz to jest dla mnie za dużo... Ja tego nie wytrzymam
- Rozumiem cię bardzo dobrze... Pamiętaj że na mnie zawsze możesz liczyć! Nie zapominaj o tym!
- Dobrze
- Zawsze możesz do mnie przyjść i pogadać
- Dzięki
- Spoko chodź bo zaraz będziemy spóźnione- dałam jej całusa w czoło i pociągnęłam za rękę
- Paula dziękuję... Dziękuję za to że jesteś ze mną w takiej chwili- po jej policzku spłynęła łza
- Mówiłam że możesz zawsze na mnie liczyć i już nie płacz... Nie chcę aby inni widzieli cie w takim stanie - uśmiechnęłam się szeroko wycierając jej łezkę
Na miejsce doszłyśmy po 30 min, spóźniłyśmy się, trochę na nas pokrzyczeli ale my powiedziałyśmy że zgubiłyśmy. miałyśmy 10 min na zapoznanie się z nowymi piosenkami. Później próby próby i jeszcze raz próby... Jutro nagrywamy pierwsze piosenki które wylądują na naszej debiutanckiej płycie... Dzień był długi i meczący o 21.30 byłyśmy już w hotelu. Każda z nas poszła do swojego pokoju... Odświeżyć się o wieczorem miałyśmy iść do chłopaków na filmy... Po pół godziny byłam gotowa... Chłopaki czekali na nas pod hotelem... Wszyscy już zeszli oprócz Meggie, czekaliśmy na nią ale się nie zjawiła. W końcu ją zobaczyłam jak wychodzi z hotelu...
- Meggie tutaj! - zaczęłam krzyczeć
- Ja się nigdzie z wami nie wybieram...
- Ale Meggie - zaczęła Natalka
- Dobra nie to nie, też nie jadę zostanę z nią... Dobrej zabawy - powiedziałam i odeszłam. Słyszałam jakieś szepty ale jakoś mnie to nie przejęło
- Meggie czekaj! - podbiegłam do niej - Idę z tobą! Nie zostawię cie samej!
- Ale na prawdę nie musisz jakoś przeżyję...
- Mówiłam ci już raz coś...
- Tak wiem... Zawszę mogę na Ciebie liczyć... Pamiętam
- No właśnie! No więc cię nie zostawię samej! Jakie plany na dzisiaj!
- Dzięki... No wiesz bo to miała być niespodzianka...
- Dobra gadaj!
- No więc kupiłam nam nasz własny wspólny dom... no i....
- O jacie pierdziele!!! O ja na serio?!
- Tak tak chciałam iść go obejrzeć jak wyszły prace końcowe- oznajmiła
- O kurde ale super! Chcę go zobaczyć!
- Dobrze ale nie mów nic dziewczynom!
- Ok
Dalej szłyśmy rozmawiając na błahe tematy. Weszłyśmy w bardzo ciekawą dzielnicę. Piękne wielkie wille z basenami i ogrodami.
- Dobra jesteśmy na miejscu - oznajmiła Meggie wskazując ręką. Oczy wyszły mi do wierzchu jak go zobaczyłam
- To będzie nasz dom! - krzyknęłam
- Tak to będzie nasz nowy dom, mam go w posiadaniu od niedawna, mój brat, nasz menadżer i jeszcze ktoś tylko nie wiem kto pomogli mi ze wszystkim. A menadżer powiedział, że nieznajomy powiedział, że się w ciągu najbliższych dni mu odwdzięczymy...
- Dobra dobra chcę zobaczyć już wnętrze!
- A ty myślisz że ja nie jestem ciekawa! Dobra chodź!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest rozdział 9 Tak sobie mi wyszedł przepraszam za to... Ciąg dalszy opowiadania nastąpi już jutro ;) Mam nadzieję że mi lepiej wyjdzie niż ten. Proszę was jeżeli czytacie tego bloga zostawcie po sobie komentarz ;) Postaram sie aby następny rozdział był o wiele dłuższy ;) Dzięki wszystkim Meggie xoxo
Oczami Meggie
Obudziłam się dość wcześnie, nie pamiętałam nic co działo się ostatniego dnia ale to norma. Głowa trochę bolała ale dało się przeżyć. była godz 9.30 o 10.30 do studia, wiec mam trochę czasu aby się przygotować. Łyknęłam środki na ból głowy i poszłam ogarnąć się do łazienki ubrałam się i powędrowałam na śniadanie. Dziewczyny na mnie czekały, ale najbardziej mnie zdziwił widok chłopaków. Co oni tu robią przecież nie mieszkają w tym samym hotelu co my... Dobra mniejsza o to...
- Dzień dobry... Jak tam mija dzień... - spytałam z grymasem na twarzy
- A jakoś leci - odpowiedziała Paulina - Dobrze się czujesz po wczorajszym?
- Hmm... nawet lepiej niż dobrze... - uśmiechnęłam się sztucznie i zaczęłam jeść swoje śniadanie, zapadła cisza wszyscy skupili się na swoim śniadaniu - Dobra to wiecie co ja wam nie będę przeszkadzać, sobie tutaj siedźcie... Spotkamy się na miejscu Nara... - odeszłam od stolika nie miałam zamiaru się na nich patrzeć... Wyszłam z budynku założyłam słuchawki, włączyłam muzykę i powędrowałam do pobliskiego parku....
Oczami Pauli
Gdy Meg już odeszła od razu zaczęły się dyskusje na jej temat... Najgorsze było to, że chłopaki nie wiedzieli o co tak naprawdę jej chodzi i było im trudno pojąć jej zachowanie w stosunku do nich...
- Wiecie co to zorganizujmy jakiś wspólny wypad dzisiaj wieczorem... Poznamy się lepiej i w ogóle - zaproponował Harry
- Hmm... świetny pomysł! - wyskoczyła Ewel
- Wiecie coś mi się nie wydaje? - powiedziałam smucąc się
- Dlaczego? - zapytał Liam
- A co z Meggie?
- Pójdzie z nami proste nie... - krzykną Niall
- Ale ona... jej raczej nie spodoba się ten pomysł
- Dobra! Możecie nam w końcu wytłumaczyć o co jej chodzi! Przecież nie jesteśmy ślepi i widzimy że cos wiecie i że jest coś nie tak! - zaczął Zayn
- Hmm... to nie jest najlepszy pomysł - zamyśliłam się
- Ale czemu wy nie chcecie nam powiedzieć o co chodzi?! - zaczął bulwersować sie blondynek
- Bo to jest zbyt delikatna sprawa! - krzyknęłam wstając od stolika
- Teraz ty będziesz nam tu strzelać fochy... - Lou spojrzał się na mnie z pogarda
- Jeśli będzie trzeba to owszem! Zobaczymy się na próbie! Nara! - odeszłam...
Trochę zaczęli mnie wkurzać no czemu oni nie mogą tego pojąć... Przecież niedawno się poznaliśmy i nie możemy od razu sobie tak zaufać i wszystkiego mówić... Postanowiłam że poszukam Meggie została z tym wszystkim sama nikt jej nie wspierał, a ja ją dobrze rozumiałam ile to dla niej znaczyło i wszystkie marzenia w ciągu jednej sekundy jej prysnęły. Też dobiła by mnie taka sytuacja... Marzenia prysnęły a nagle gdy robisz się trochę sławnym wszystko zaczyna grać... Dla niej to było zbyt dużo... Wyszłam z hotelu i wędrowałam przed siebie nie wiedziałam gdzie mogła pójść... Za 20 min zaczynała się próba a jej nigdzie nie było, telefonu też nie odbierała... Powędrowałam do parku...Na ławce zauważyłam siedzącą Meggie... Podbiegłam do niej i przytuliłam, była cała zapłakana
- Mała nie płacz... Będzie dobrze... Nie przejmuj się nimi
- Ale ty nie rozumiesz to jest dla mnie za dużo... Ja tego nie wytrzymam
- Rozumiem cię bardzo dobrze... Pamiętaj że na mnie zawsze możesz liczyć! Nie zapominaj o tym!
- Dobrze
- Zawsze możesz do mnie przyjść i pogadać
- Dzięki
- Spoko chodź bo zaraz będziemy spóźnione- dałam jej całusa w czoło i pociągnęłam za rękę
- Paula dziękuję... Dziękuję za to że jesteś ze mną w takiej chwili- po jej policzku spłynęła łza
- Mówiłam że możesz zawsze na mnie liczyć i już nie płacz... Nie chcę aby inni widzieli cie w takim stanie - uśmiechnęłam się szeroko wycierając jej łezkę
Na miejsce doszłyśmy po 30 min, spóźniłyśmy się, trochę na nas pokrzyczeli ale my powiedziałyśmy że zgubiłyśmy. miałyśmy 10 min na zapoznanie się z nowymi piosenkami. Później próby próby i jeszcze raz próby... Jutro nagrywamy pierwsze piosenki które wylądują na naszej debiutanckiej płycie... Dzień był długi i meczący o 21.30 byłyśmy już w hotelu. Każda z nas poszła do swojego pokoju... Odświeżyć się o wieczorem miałyśmy iść do chłopaków na filmy... Po pół godziny byłam gotowa... Chłopaki czekali na nas pod hotelem... Wszyscy już zeszli oprócz Meggie, czekaliśmy na nią ale się nie zjawiła. W końcu ją zobaczyłam jak wychodzi z hotelu...
- Meggie tutaj! - zaczęłam krzyczeć
- Ja się nigdzie z wami nie wybieram...
- Ale Meggie - zaczęła Natalka
- Dobra nie to nie, też nie jadę zostanę z nią... Dobrej zabawy - powiedziałam i odeszłam. Słyszałam jakieś szepty ale jakoś mnie to nie przejęło
- Meggie czekaj! - podbiegłam do niej - Idę z tobą! Nie zostawię cie samej!
- Ale na prawdę nie musisz jakoś przeżyję...
- Mówiłam ci już raz coś...
- Tak wiem... Zawszę mogę na Ciebie liczyć... Pamiętam
- No właśnie! No więc cię nie zostawię samej! Jakie plany na dzisiaj!
- Dzięki... No wiesz bo to miała być niespodzianka...
- Dobra gadaj!
- No więc kupiłam nam nasz własny wspólny dom... no i....
- O jacie pierdziele!!! O ja na serio?!
- Tak tak chciałam iść go obejrzeć jak wyszły prace końcowe- oznajmiła
- O kurde ale super! Chcę go zobaczyć!
- Dobrze ale nie mów nic dziewczynom!
- Ok
Dalej szłyśmy rozmawiając na błahe tematy. Weszłyśmy w bardzo ciekawą dzielnicę. Piękne wielkie wille z basenami i ogrodami.
- Dobra jesteśmy na miejscu - oznajmiła Meggie wskazując ręką. Oczy wyszły mi do wierzchu jak go zobaczyłam
- To będzie nasz dom! - krzyknęłam
- Tak to będzie nasz nowy dom, mam go w posiadaniu od niedawna, mój brat, nasz menadżer i jeszcze ktoś tylko nie wiem kto pomogli mi ze wszystkim. A menadżer powiedział, że nieznajomy powiedział, że się w ciągu najbliższych dni mu odwdzięczymy...
- Dobra dobra chcę zobaczyć już wnętrze!
- A ty myślisz że ja nie jestem ciekawa! Dobra chodź!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest rozdział 9 Tak sobie mi wyszedł przepraszam za to... Ciąg dalszy opowiadania nastąpi już jutro ;) Mam nadzieję że mi lepiej wyjdzie niż ten. Proszę was jeżeli czytacie tego bloga zostawcie po sobie komentarz ;) Postaram sie aby następny rozdział był o wiele dłuższy ;) Dzięki wszystkim Meggie xoxo
Świetnie.xd Czekam na kolejny
OdpowiedzUsuńŚwietnie ci to wychodzi! <3
OdpowiedzUsuń