poniedziałek, 23 lipca 2012

Rozdział 6

Rankiem, a dokładniej o 6.00 obudziła mnie moja kochana rodzinka wparowując do mojego pokoju i śpiewając sto lat. Usiadłam na brzegu łóżka, a po chwili dołączył do mnie mój brat.

- Sto lat siostra! To dla ciebie! - wręczył mi nie duże  pudełeczko, otworzyłam je ostrożnie i ujrzałam przepiękną srebrna bransoletkę z doczepionymi trzema wisiorkami mikrofonem, kluczykiem i serduszkiem na którym z jednej strony było wygrawerowane 'Kochamy Cię', a z drugiej 'Meggie, Chris, Alice, Peter'.
- Dziękuję! Dziękuję! - zaczęłam ściskać brata - Mógłbyś? - wyciągnęłam rękę i podałam bransoletkę, wziął ja odemnie i zapiął mi na prawej ręce. 

Łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Rodzice podeszli do mnie zaczęli składać życzenia. Podziękowałam i przytuliłam ich. 

- Ale to jeszcze nie wszystko kotku - odezwała się mama. Spojrzałam na nich z zastanowieniem. Tata wyciągną zza pleców rękę i trzymał ją przed sobą. Na jednym z jego palców wisiały kluczyki od samochodu. Rzuciłam się im na szyję. Wzięłam kluczyki i zaczęliśmy gawędzić o różnych rzeczach. Już od dawna tak nie rozmawialiśmy. Rozmowa po 30 min się skończyła, rodzice wyszli z pokoju i zostawili mnie z bratem w pokoju. 

- Mam jeszcze coś... - wyciągną pendrive i mi go podał
- Skończyłeś już?! - zdziwiłam się
- Tak... chciałem żeby na twoje urodziny były już gotowe
- Dziękuję! Dziękuję! Dziękuj! - rzuciłam się na brata 

Krzysiek opuścił mój pokój, odłożyłam kluczyki i pendrive na komodzie i pobiegłam się umyć. Wróciłam do pokoju po jakiś 20 min. Wywaliłam wszystkie ubrania z szafy i zaczęłam je przeglądać. Chciałam dzisiaj wyglądać ładnie ale na luzie. Po jakiś 10 minut poszukiwań znalazłam to co chciałam, a mianowicie : czarne rurki, białą bluzkę z szarymi rękawami z napisem ' The Band Is With Me', szare wysokie converse i długi wisiorek z sową to tego. Pomalowałam rzęsy, a włosy pościłam luźno. Wzięłam czarną torbę z pumy i wrzuciłam do niej najpotrzebniejsze rzeczy. Zbiegłam na dół i ujrzałam mojego brata.

- Boże! Człowieku wyglądasz zabójczo! - musiałam po prostu musiałam to powiedzieć.

Już dawno go takiego nie widziałam. Tego dnia wszystko w nim było perfekcyjne, nawet włosy ułożył. Zdecydowanie wolałam go w dzisiejszej wersji czarne rurki, biała bluzka, granatowa bejsbolówka i czarno białe nike. 

- Ty też niczego sobie siostra - uśmiechną się 
- Postarałam się... Wiesz co? Gdybyś nie był moim bratem chciałam bym być twoja dziewczyną - uśmiechnęłam się, natomiast on wybuchł śmiechem 
- To był komplement? - spytał dalej się śmiejąc
- Tak - również wybuchłam śmiechem 

Zjedliśmy pośpiesznie śniadanie i zaczęliśmy zbierać się do szkoły. Założyłam swoje ukochane okulary przeciw słoneczne na nos. Zdziwiłam się kurde mój brat miał podobne. Skąd on nabrał tyle fajnych ciuchów.Wyszłam przed dom i mnie zamurowało. Stało przed nim przepiękne carne Audi ( zdj niżej ) 


( W tym momencie włączcie sobie to fajne to będzie razem brzmiało  http://www.youtube.com/watch?v=6Acx7-uDxv0 ) 

Wsiadłam do swojego samochodu i się chytrze uśmiechnęłam ;) Dojechaliśmy nasz szkolny parking . Wszystkie spojrzenia powędrowały w nasza stronę. Zaparkowaliśmy obok siebie, a następnie wysiedliwszy. To było śmieszne a jednocześnie głupie uczucie, tak się wszyscy na ciebie gapili. Uśmiechnęłam się do brata i oparłam się o maskę swojego samochodu a on swojego. 

- Wiesz co? zaczęłam z zastanowieniem 
- No co? - odparł ze śmiechem 
- Coś mi się wydaje, że dzisiaj w szkole będziemy głównym tematem rozmów 
- Też mi się tak wydaje - zaśmiał się. Wszyscy się gapili i szeptali. Po kilku minutach podbiegli do Krzyska jego kumple. 

- Człowieku co się dzieje?! Wszyscy o was gadają! - zapytał Patryk jeden z jego kumpli 
- Haha... Ty się jeszcze pytasz, zobacz co masz przed sobą! 
- Wow! Cześć Meg! Zajebiście dzisiaj wyglądasz i masz fajną brykę! - krzykną
- Dzięki ale i tak nie dam ci się przejechać - odparłam ze śmiechem 
- Ale ty jesteś - udał obrażonego 
- A i tak w ogóle to wszystkiego najlepszego! - zaczęli krzyczeć
- Dzieki wariaci... ale cała szkoła nie musi wiedzieć - uśmiechnęłam się 

Chłopaki odprowadzili mnie pod klasę i się pożegnali. Przy okazji jeszcze obiecali mi że ten dzień w szkole spędza dzisiaj ze mną więc zapowiadało się ostro. Pierwsza była historia weszłam do klasy i jak zwykle wszyscy musieli się na mnie gapić. Uśmiechnęłam się pod nosem i powędrowałam do ostatniej ławki. W moje ślady poszedł chłopak dziewczyny której nienawidzę z resztą jego też. Usiadł przede mną i się cały czas gapił, wkurzało mnie to. Niech się idzie popatrzyć na swoją plastikową lalę. Wyciągnęłam z kieszeni swojego iPhone i napisałam do wszystkim sms-y 'Na przerwie spotykamy się na boisku'. Wyciszyłam telefon i schowałam do torby. Wyciągnęłam z zeszyt z białymi kartkami, ołówek i zaczęłam rysować. Jeden z moich ukrytych telnetów. Chłopak który siedział przede mną przyglądał siedokładnie każdemu mojemu ruchowi co mnie strasznie denerwowało 

- Mógłbyś się tak z łaski swojej przestać na mnie gapić... - nic nie odpowiedział tylko się uśmiechną i dalej się gapił.

Ta lekcja dłużyła się w nieskończoność. Jak tylko zadzwonił dzwonek zerwałam się z miejsca i pobiegłam w stronę  drzwi. Skierowałam się ku boisku gdzie się umówiliśmy. Usiadłam na trawie i czekałam na całą resztę. Po chwili przyszły dziewczyny, a za nimi chłopaki. Poznałam ich ze sobą bo co niektórzy się nie znali. Zaczęliśmy gadać i śmiać się. Tak minęła cała 10 min przerwa.. Wróciliśmy do sql i co przerwa było podobnie lecz najbardziej nie mogłam doczekać się przerwy na lunch. Dziś wyjątkowo miała trwać całą godzinę co bardzo wszystkich ucieszyło. Nauczyciele w tym czasie mieli mieć jakieś zebranie. Spotkaliśmy się na boisku jak to dzisiaj bywało. Zjedliśmy to co mieliśmy i zaczęliśmy się wygłupiać. Rzucaliśmy trawą, krzyczeliśmy, tarzaliśmy po trawie, ganialiśmy się po całym boisku. Wszyscy się na nas patrzyli ale to nam nie popsuło zabawy. W pewnym momencie sama dokładnie nie wiem kiedy to się stało, wylądowałam na plecach Patryka xD.  Biegał ze mną po całym boisku, a cała grupka śmiała się jak opętana. Nagle podbiegł do nas Krzysiek.. Chłopaki wymienili się spojrzeniami uśmiechając się przy tym. Skrzyżowali ręce i złapali się za nie po czym zaczęli się kręcić w kółko. Zaczęłam krzyczeć, a po kilku minutach wszyscy wylądowali na ziemi. Ja jak zwykle musiałam oberwać najmocniej, nie dość że wylądowałam na ziemi to jeszcze Patryk na mnie, ale to i tak nie zmieniło jakże przecudnego mojego humoru. Chłopaki podnieśli się i wyciągnęli do mnie ręce. Podałam im moje a oni mnie podnieśli. Wróciliśmy do naszej zacnej grupki, która nawalała się trawą. Uspokoiliśmy się trochę i zaczęliśmy pogawędkę. W pewnym momencie zadzwonił dzwonek. Wróciliśmy na ostatnie lekcje i taki był koniec dzisiejszego pobytu w szkole. 
Po lekcjach wróciłam do domu zaczęłam przygotowywać jedzenie na dzisiejszy wieczór to popcorn, chipsy, żelki, pizza, ciastka i rożnego rodzaju napoje. Będziemy siedzieć do rana i oglądać filmy ;) Rodzice mieli nie wrócić na noc do domu, a brat zmył się o 17 życząc dobrej zabawy. Ustawiłam jedzenie na stoliku w salonie i pobiegłam do pokoju po laptopa. Wróciłam do pokoju, włączyłam tv i laptopa. Weszłam na YT i wrzuciłam wszystkie nowo nagrane filmiki. Odstawiłam laptopa i zaczęłam się krzątać to tu, to tam. Usiadłam w końcu przed tv i zaczęłam się patrzyć na lecące teledyski. Siedziałam jakieś pół godziny i mi się znudziło nie mogłam znaleźć sobie zajęcia. Wzięłam laptopa i odświeżyłam profil na yt. Nie mogłam uwierzyc w to co widzę ponad 50 tyś wyświetleń w 30 min. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Jest już rozdział 6 ;) przepraszam was bardzo mocno za to że nie dodawałam tak długo rozdziałów ale laptop mi się popsuł a do kompa głównego prawie wg nie miałam dostępu, więc jeszcze raz bardzo was przepraszam. Mam nadzieję że pojawią się jakieś komentarze a kolejny rozdział pojawi się jutro moze nawet dwa ;) I już w nast rozdziale powinno zacząć świtać One Direction

Dzięki za wszystko ;* 

1 komentarz: